poniedziałek, 6 kwietnia 2015

1 Harry

Witam wszystkich :) Mogę w końcu ogłosić, że blog został oficjalnie otwarty. Mam nadziej, że te krótkie historyjki, które pisze komuś się spodobają. Piszę już oda jakiegoś czasu, ale dopiero teraz odważyłam się to opublikować i może wyjdzie mi to na dobre ;) Gorąco was wszystkich pozdrawiam i życzę Miłego czytania :D
Basta
***

Siedziałaś na małej ławce, która stała w niewielkich rozmiarów ogrodzie. Miejsce należało do sali balowej, gdzie obecnie bawi się twoja siostra i reszta gości. Miałaś już tego dosyć chciałaś stamtąd wyjść. Dlatego też przekonałaś swoich nadopiekuńczych rodziców, że potrzebujesz tylko pooddychać świeżym powietrzem. Spędziłaś w tym ogródku już prawie półgodziny, a na domiar złego robiło się coraz zimniej co potwierdzała tylko gęsia skórka na odsłoniętych ramionach.
- Można się przysiąść?- powiedział ktoś z lekką chrypką.
Spojrzałaś z zaciekawieniem na intruza, który zakłócił tą ciszę panującą dokoła. Po czym pokiwałaś niepewnie głową i już stanowczo powiedziałaś „Oczywiście proszę”. Przeniosłaś swój wzrok jeszcze raz na nieznajomego. Był to mężczyzna może w twoim wieku lub kilka lat starszy. Był brunetem o kręconych włosach, które opadały na jego zielone oczy. Jego usta ułożone były w delikatny uśmiech. Ubrany był w czarne spodnie, a do tego błękitną koszule. Początkowo myślałaś, że to jeden z gości, ale po szybkim przypomnieniu sobie listy przybyłych stwierdziłaś, że go na niej na pewno nie ma. Musiał tu pracować. Przysiadł się do ciebie i jeszcze raz się uśmiechnął. Spojrzał na niebo i przez jakiś czas się w nie wpatrywał.
- Piękne niebo prawda?
Byłaś tak zajęta przyglądaniu mu się z ukrycia, że na dźwięk jego głosu lekko podskoczyłaś. Zmieszana spojrzałaś na niebo, które dzisiejszej nocy było bezchmurne i pełne gwiazd po czym popatrzyłaś na niego.
- Masz racje jest cudowne – powiedziałaś przy czym kąciki twoich ust odrobinę podniosły się do góry.
- Jestem Harry – wyciągnął w twoją stronę rękę – a ty?
- [T.I] – uścisnęłaś jego dłoń.
- Pracujesz tu? - zapytałaś się spoglądając jeszcze raz na niebo.
- Można tak powiedzieć.
- Czyli?
Nie wiedziałaś co to ma oznaczać. Pochyliłaś głowę w bok, zmarszczyłaś delikatnie czoło i skupiłaś wzrok na nim. Zamiast odpowiedzieć ci na pytanie z jego ust wydobył się śmiech co tylko cię zdenerwowało. Kiedy Harry zauważył wyraz twojej twarzy, uspokoił się choć na jego ustach igrał zadowolony uśmiech.
 - Przepraszam, ale tak uroczo wyglądasz, gdy się nad czymś zastanawiasz.
Kiedy usłyszałaś jego słowa, dziękowałaś, że jest ciemno i nie ma możliwości, aby zobaczył te wypieki na twarzy, które pojawiły się za sprawą jego wypowiedzi.
- Pomagam co jakiś czas ojcu w organizowaniu imprez.
- W takim razie dziękuję za udane wesele siostry – uśmiechając się do niego podniosłaś się. 
- Przyjemność po mojej stronie – puścił ci oczko i również się podniósł.
- Wracamy?
- Tak, odrobinę zmarzłam.
Wyciągnął w twoją stronę ramię, które z chęcią przyjęłaś.
***
Kiedy znowu przekroczyłaś próg sali wszystko wyglądało tak samo. Przy okrągłych stolikach siedzieli goście, którzy rozmawiali między sobą. Mnóstwo balonów na ścianach, suficie jak i parkiecie. Spora grupka ludzi skakała do jakiejś szybkiej piosenki granej przez orkiestrę na parkiecie. Pewnie nikt nie zauważył, że nie było cię godzinę. Skierowałaś się do swojego stolika przy, którym akurat siedziała ciocia Petunia. Uśmiechnęłaś się do niej i zajęłaś miejsce naprzeciwko niej. Nałożyłaś sobie trochę sałatki i wdałaś się w krótką pogawędkę z ciocią.
- No kochaniutka idę się poruszać, przyłączysz się do mnie? - zachęcająco pomachała w stronę parkietu.
- Spasuje ciociu. Nadal bolą mnie nogi po tańcu z wujkiem Henrym – uśmiechnęłaś się przepraszająco.
- A mówiłam mu, żeby zapisał się na kurs tańca to nie! Teraz podepcze wszystkim pale u nóg.
Pokręciłaś głową przy czym starałaś się nie roześmiać. Chciałaś wrócić do objadania się, ale ktoś ci przeszkodził. Tą osobą był uśmiechnięty Harry.
- Zatańczysz ze mną?
Spojrzałaś na niego niepewna. Już otwierałaś usta, gdy ten szybko wypowiedział to co myślał.
- Uprzedzam nie przyjmuje odmowy do wiadomości.
Wstałaś z krzesła i nie spoglądając na Harrego ruszyłaś na parkiet. Będąc praktycznie na środku, krzyknęłaś.
- Idziesz?
Już po chwili poczułaś na swojej tali jego dwie duże dłonie, które obróciły cię w jego stronę. W tym samym czasie orkiestra zaczęła grać coś wolniejszego. Z zadowoloną miną przyciągnął cię bliżej siebie i zaczęliście się kołysać w rytm piosenki. Położyłaś ręce na jego szyje po czym spojrzałaś w jego zielone oczy. Były pełne radości i czegoś jeszcze. Wiedziałaś, że przygląda ci się z taką samą intensywnością co ty jemu. Jego spojrzenie wędrowało cały czas po twojej twarzy choć co jakiś czas spoglądał na twoje usta. Zdjął jedną rękę z twojej tali i przeczesał włosy.
- Mam nadzieję, że po tym nie stracę zębów.
- Cooo?
Pochylił się w twoją stronę przez co praktycznie wasze usta się stykały. Zawahał się chwilę, ale parę sekund później opamiętał się i połączył wasze usta. Nie wiedziałaś co się dzieje. Jego usta były takie miękkie, a jego ruchy były powolne jakby obawiał się odrzucenia. Kiedy poczułaś jak Harry odsuwa się od ciebie natychmiast oddałaś pocałunek i przyciągnęłaś go jeszcze bliżej siebie o ile było to jeszcze możliwe. Pocałunki, którymi się wymienialiście były wolne i delikatne. Oderwaliście się od siebie, gdy zabrakło wam powietrza. Byłaś zawstydzona. Nie musiałaś patrzeć w lustro, aby wiedzieć, że na policzka pojawiły się ogromne rumieńce. W tym momencie twoje buty wydały się bardzo interesujące. Czułaś jak Harry ci się przygląda. Poczułaś na swoim policzku jego dłoń. Podniósł twoją głowę tak, abyś patrzyła w jego oczy.
- Uwielbiam cie – powiedział zataczając małe kółka palcem wskazującym na twoim policzku.