Witam
wszystkich :) Mogę w końcu ogłosić, że blog został oficjalnie
otwarty. Mam nadziej, że te krótkie historyjki, które pisze komuś
się spodobają. Piszę już oda jakiegoś czasu, ale dopiero teraz
odważyłam się to opublikować i może wyjdzie mi to na dobre ;)
Gorąco was wszystkich pozdrawiam i życzę Miłego czytania :D
Basta
***
Siedziałaś
na małej ławce, która stała w niewielkich rozmiarów ogrodzie.
Miejsce należało do sali balowej, gdzie obecnie bawi się twoja
siostra i reszta gości. Miałaś już tego dosyć chciałaś stamtąd
wyjść. Dlatego też przekonałaś swoich nadopiekuńczych rodziców,
że potrzebujesz tylko pooddychać świeżym powietrzem. Spędziłaś
w tym ogródku już prawie półgodziny, a na domiar złego robiło
się coraz zimniej co potwierdzała tylko gęsia skórka na
odsłoniętych ramionach.
- Można się przysiąść?- powiedział ktoś z lekką chrypką.
- Można się przysiąść?- powiedział ktoś z lekką chrypką.
Spojrzałaś
z zaciekawieniem na intruza, który zakłócił tą ciszę panującą
dokoła. Po czym pokiwałaś niepewnie głową i już stanowczo
powiedziałaś „Oczywiście proszę”. Przeniosłaś swój wzrok
jeszcze raz na nieznajomego. Był to mężczyzna może w twoim wieku
lub kilka lat starszy. Był brunetem o kręconych włosach, które
opadały na jego zielone oczy. Jego usta ułożone były w delikatny
uśmiech. Ubrany był w czarne spodnie, a do tego błękitną
koszule. Początkowo myślałaś, że to jeden z gości, ale po
szybkim przypomnieniu sobie listy przybyłych stwierdziłaś, że go
na niej na pewno nie ma. Musiał tu pracować. Przysiadł się do
ciebie i jeszcze raz się uśmiechnął. Spojrzał na niebo i przez
jakiś czas się w nie wpatrywał.
- Piękne niebo prawda?
- Piękne niebo prawda?
Byłaś
tak zajęta przyglądaniu mu się z ukrycia, że na dźwięk jego
głosu lekko podskoczyłaś. Zmieszana spojrzałaś na niebo, które
dzisiejszej nocy było bezchmurne i pełne gwiazd po czym popatrzyłaś
na niego.
- Masz racje jest cudowne – powiedziałaś przy czym kąciki twoich ust odrobinę podniosły się do góry.
- Jestem Harry – wyciągnął w twoją stronę rękę – a ty?
- [T.I] – uścisnęłaś jego dłoń.
- Pracujesz tu? - zapytałaś się spoglądając jeszcze raz na niebo.
- Można tak powiedzieć.
- Czyli?
- Masz racje jest cudowne – powiedziałaś przy czym kąciki twoich ust odrobinę podniosły się do góry.
- Jestem Harry – wyciągnął w twoją stronę rękę – a ty?
- [T.I] – uścisnęłaś jego dłoń.
- Pracujesz tu? - zapytałaś się spoglądając jeszcze raz na niebo.
- Można tak powiedzieć.
- Czyli?
Nie
wiedziałaś co to ma oznaczać. Pochyliłaś głowę w bok,
zmarszczyłaś delikatnie czoło i skupiłaś wzrok na nim. Zamiast
odpowiedzieć ci na pytanie z jego ust wydobył się śmiech co tylko
cię zdenerwowało. Kiedy Harry zauważył wyraz twojej twarzy,
uspokoił się choć na jego ustach igrał zadowolony uśmiech.
- Przepraszam, ale tak uroczo wyglądasz, gdy się nad czymś zastanawiasz.
- Przepraszam, ale tak uroczo wyglądasz, gdy się nad czymś zastanawiasz.
Kiedy
usłyszałaś jego słowa, dziękowałaś, że jest ciemno i nie ma
możliwości, aby zobaczył te wypieki na twarzy, które pojawiły
się za sprawą jego wypowiedzi.
- Pomagam co jakiś czas ojcu w organizowaniu imprez.
- W takim razie dziękuję za udane wesele siostry – uśmiechając się do niego podniosłaś się.
- Przyjemność po mojej stronie – puścił ci oczko i również się podniósł.
- Wracamy?
- Tak, odrobinę zmarzłam.
- Pomagam co jakiś czas ojcu w organizowaniu imprez.
- W takim razie dziękuję za udane wesele siostry – uśmiechając się do niego podniosłaś się.
- Przyjemność po mojej stronie – puścił ci oczko i również się podniósł.
- Wracamy?
- Tak, odrobinę zmarzłam.
Wyciągnął
w twoją stronę ramię, które z chęcią przyjęłaś.
***
Kiedy
znowu przekroczyłaś próg sali wszystko wyglądało tak samo. Przy
okrągłych stolikach siedzieli goście, którzy rozmawiali między
sobą. Mnóstwo balonów na ścianach, suficie jak i parkiecie. Spora
grupka ludzi skakała do jakiejś szybkiej piosenki granej przez
orkiestrę na parkiecie. Pewnie nikt nie zauważył, że nie było
cię godzinę. Skierowałaś się do swojego stolika przy, którym
akurat siedziała ciocia Petunia. Uśmiechnęłaś się do niej i
zajęłaś miejsce naprzeciwko niej. Nałożyłaś sobie trochę
sałatki i wdałaś się w krótką pogawędkę z ciocią.
- No kochaniutka idę się poruszać, przyłączysz się do mnie? - zachęcająco pomachała w stronę parkietu.
- Spasuje ciociu. Nadal bolą mnie nogi po tańcu z wujkiem Henrym – uśmiechnęłaś się przepraszająco.
- A mówiłam mu, żeby zapisał się na kurs tańca to nie! Teraz podepcze wszystkim pale u nóg.
- No kochaniutka idę się poruszać, przyłączysz się do mnie? - zachęcająco pomachała w stronę parkietu.
- Spasuje ciociu. Nadal bolą mnie nogi po tańcu z wujkiem Henrym – uśmiechnęłaś się przepraszająco.
- A mówiłam mu, żeby zapisał się na kurs tańca to nie! Teraz podepcze wszystkim pale u nóg.
Pokręciłaś
głową przy czym starałaś się nie roześmiać. Chciałaś wrócić
do objadania się, ale ktoś ci przeszkodził. Tą osobą był
uśmiechnięty Harry.
- Zatańczysz ze mną?
- Zatańczysz ze mną?
Spojrzałaś
na niego niepewna. Już otwierałaś usta, gdy ten szybko
wypowiedział to co myślał.
- Uprzedzam nie przyjmuje odmowy do wiadomości.
- Uprzedzam nie przyjmuje odmowy do wiadomości.
Wstałaś
z krzesła i nie spoglądając na Harrego ruszyłaś na parkiet.
Będąc praktycznie na środku, krzyknęłaś.
- Idziesz?
- Idziesz?
Już
po chwili poczułaś na swojej tali jego dwie duże dłonie, które
obróciły cię w jego stronę. W tym samym czasie orkiestra zaczęła
grać coś wolniejszego. Z zadowoloną miną przyciągnął cię
bliżej siebie i zaczęliście się kołysać w rytm piosenki.
Położyłaś ręce na jego szyje po czym spojrzałaś w jego zielone
oczy. Były pełne radości i czegoś jeszcze. Wiedziałaś, że
przygląda ci się z taką samą intensywnością co ty jemu. Jego
spojrzenie wędrowało cały czas po twojej twarzy choć co jakiś
czas spoglądał na twoje usta. Zdjął jedną rękę z twojej tali i
przeczesał włosy.
- Mam nadzieję, że po tym nie stracę zębów.
- Cooo?
- Mam nadzieję, że po tym nie stracę zębów.
- Cooo?
Pochylił
się w twoją stronę przez co praktycznie wasze usta się stykały.
Zawahał się chwilę, ale parę sekund później opamiętał się i
połączył wasze usta. Nie wiedziałaś co się dzieje. Jego usta
były takie miękkie, a jego ruchy były powolne jakby obawiał się
odrzucenia. Kiedy poczułaś jak Harry odsuwa się od ciebie natychmiast oddałaś pocałunek i przyciągnęłaś go jeszcze
bliżej siebie o ile było to jeszcze możliwe. Pocałunki, którymi
się wymienialiście były wolne i delikatne. Oderwaliście się od
siebie, gdy zabrakło wam powietrza. Byłaś zawstydzona. Nie
musiałaś patrzeć w lustro, aby wiedzieć, że na policzka pojawiły
się ogromne rumieńce. W tym momencie twoje buty wydały się bardzo
interesujące. Czułaś jak Harry ci się przygląda. Poczułaś na
swoim policzku jego dłoń. Podniósł twoją głowę tak, abyś
patrzyła w jego oczy.
- Uwielbiam cie – powiedział zataczając małe kółka palcem wskazującym na twoim policzku.
- Uwielbiam cie – powiedział zataczając małe kółka palcem wskazującym na twoim policzku.
